28 kwietnia 2014

Prof. Karol Modzelewski. Buntownik w imię ideałów

www.radiokrakow.pl, 28 kwietnia 2014

Wolność nasza jest chroma, jest słaba, narażona na zniszczenie – mówi dziś gorzko jeden z najbardziej znanych działaczy opozycji w PRL, mediewista prof. Karol Modzelewski. O walce sprzed lat i kulawej wolności po 1989 r. rozmawiała z nim Jolanta Drużyńska w programie „Koło kultury – dokument historyczny”.


Wręczenie Nagród Znaku i Hestii 23 kwietnia

fot. Klaudyna Schubert

Książka „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca” prof. Karola Modzelewskiego to opowieść o burzliwej historii człowieka czynnie zaangażowanego w walkę z minionym systemem. Publikację doceniło jury Nagrody Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera i uhonorowało ją w kategorii publicystyki. Laureat odebrał nagrodę 23 kwietnia. Tego dnia był też gościem Radia Kraków.

Karol Modzelewski maturę zdał w Warszawie mając zaledwie 17 lat i w tym samym roku rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim (1954). Tam poznaje m.in. Jacka Kuronia, Andrzeja Garlickiego, Teresę Monasterską, z którymi angażuje się w studencki ruch rewizjonistyczny. Jest rok 1956. Na XX zjeździe KPZR I sekretarz Nikita Chruszczow wygłasza tajny referat „O kulcie jednostki i jego następstwach”, poddający Stalina i jego rządy miażdżącej krytyce, jako rządy terroru. – To był moment zwrotny dla całego mojego pokolenia – mówił w trakcie programu prof. Modzelewski. – Znaliśmy ten referat, bo bez problemu można było go kupić na Bazarze Różyckiego.

– Jednak w 1957 r. wstąpił pan do PZPR. Dlaczego? – pytała Jolanta Drużyńska. – Zawsze tłumaczyłem, że Kuroń mi kazał – mówił profesor – a tak poważnie dlatego, bowiem uznaliśmy, że walka o odnowienie systemu rozegra się właśnie w partii. – Jak zaznaczył krytyka ówczesnego systemu mogła być prowadzona tylko w języku marksizmu i reżimowej propagandy.

– Do 1964 r. próbowaliśmy działać w obrębie legalnych struktur – mówił. W tym roku z Jackiem Kuroniem zostali usunięci z partii. W odpowiedzi wystosowali „List otwarty do Partii”, krytykując w nim linię polityczną PZPR. Krytyka spotkała się z ostrą reakcją władz. Zostali aresztowani i rok później skazani na 3,5 roku więzienia. Modzelewski warunkowe zwolnienie otrzymał w 1967 r., po 2 latach i 5 miesiącach pobytu w zakładzie karnym. W wyniku aresztowania skreślony został także ze studiów doktoranckich.

Komentując swoją pierwszą „wpadkę” prof. Modzelewski przytoczył anegdotę. Kiedy po raz pierwszy zatrzymała ich bezpieka w listopadzie 1964 r., starszy funkcjonariusz powiedział mu wówczas: „Panie Modzelewski, taką konspirację to wziąć i o dupę potłuc”. – Nauczyliśmy się, że trzeba działać inaczej – mówił profesor.

W trakcie programu Jolanta Drużyńska i prof. Karol Modzelewski rozmawiali także o mało znanej rewolucyjnej działalności słynnego późniejszego reformatora teatru Jerzego Grotowskiego, także o pobycie Modzelewskiego we Włoszech, podczas którego naocznie przekonał się, jak działa system wielopartyjny w demokratycznym państwie.

Kolejnym ważnym wątkiem poruszonym w rozmowie były wydarzenia z marca 1968 r. i drugie aresztowanie Modzelewskiego. Ponownie został skazany wtedy na karę 3,5 roku więzienia, które opuścił w 1971 r.

Pierwsza połowa lat 70., „mała gierkowska stabilizacja”, to czas, który Modzelewski poświęca na prace naukową w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN we Wrocławiu (1972-1983). Choć protestuje ponownie po wydarzeniach 1976 r. pisząc m.in. list otwarty do I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, nie związuje się ze zorganizowaną opozycją: powstałym w 1976 r. Komitetem Obrony Robotników czy Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. O swoich ówczesnych poglądach mówił w programie: – System był całością międzynarodową, imperialną strukturą i nie można go było w Polsce czy w Czechosłowacji obalić, ponieważ wywoływał reakcję imperium. Przestałem wierzyć, że łatwo może dość do rewolucji. – Jak mówił uznał wtedy, że dojście Gierka do władzy, wraz z jego zmianą stosunku do żądań robotniczych, nie jest najgorsze.

W 1980 r., podczas rozmów strajkujących z komisją rządową w Stoczni Gdańskiej, Modzelewski próbuje nawiązać kontakt z ekspertami strajkujących. Z racji dwukrotnego wyroku, co mogło zaszkodzić wizerunkowi przedstawicieli strajkujących, nie jest przez nich przyjęty do grona doradców. Bierze jednak czynny udział w powstaniu wolnych związków zawodowych we Wrocławiu, a potem na szczeblu centralnym NSZZ, którego nazwy „Solidarność” był pomysłodawcą.

13 grudnia zostaje internowany, a w 1982 r. wraz z grupą 10 innych działaczy aresztowany (będąc w obozie internowanych) pod zarzutem próby obalenia ustroju PRL. Zwolniony został na mocy amnestii dopiero w 1984 r.

Po transformacji ustrojowej (czerwiec 1989 r.) sprawował mandat senatora I kadencji, wybrany z ramienia Komitetu Obywatelskiego (1989-1991). Na początku lat 90. współtworzył Solidarność Pracy, a następnie Unię Pracy. – Wolność po 1989 r., choć tak dla mnie ważna, to wolność bez braterstwa i równości – mówił. – Środowisko robotnicze jest najbardziej poszkodowane przez transformację.

Gość mówił o zbyt szybko przeprowadzonej reformie i „Solidarności” z 1980 r. – Plan Balcerowicza powiódł się tylko dlatego, że nie było już tamtej „Solidarności”. Mit pierwszej „Solidarności” przeżył się – dodał na zakończenie profesor. – Pod osłoną tego mitu zrobiono brutalną reformę, której skutkiem okazało się wyrzucenie poza nawias twórców tamtej społecznej solidarności.

W 1998 r. Karol Modzelewski, wraz z Jackiem Kuroniem, został odznaczony Orderem Orła Białego.


Listy do redakcji:

Mam 45 lat. Słuchałem audycji i po raz pierwszy dotarło do mnie, dlaczego jest tyle buntu i niezrozumienia dla wielkich przecież osiągnięć polskiej transformacji. Szanując ją zgadzam się z p. Modzelewskim. Tylko co dalej należy w Polsce zrobić, żeby zabliźnić te bolesne podziały?
Radek


Wypowiedź K. Modzelewskiego była spokojna i wyważona. Głos przypominał nieco inną znaną postać.
Ode mnie 2 krótkie stwierdzenia (znam omawiane czasy):
– punkt widzenia zależy od punktu „siedzenia”; stąd tak wiele różnych opinii; dobrze, że jest jeszcze komu ująć się za tych pokrzywdzonych przez 2 epoki,
– smutne jest, iż dla dzisiejszego pokolenia brakuje wzorców; tzw. kombatanci często okładają się nawzajem błotem, pomówieniami i z ich ofiary pozostaje chaos.
Bogdan


Tyle prawdziwej Historii w godzinę. Jestem pod wrażeniem.
Józef



JD, BK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz