"Gazeta Mysłowicka", nr 30/2013
23 grudnia 2013
19 grudnia 2013
Moje dziecko wpadło w komputerowy nałóg!
"Rozmowy w toku", 10 grudnia 2013
fot. TVN
http://tvnplayer.pl/programy-online/rozmowy-w-toku-odcinki,63/odcinek-2255,moje-dziecko-wpadlo-w-komputerowy-nalog,S00E2255,24881.html
szef wydania: MT
redaktorzy: BK, JL, AM
fot. TVN
http://tvnplayer.pl/programy-online/rozmowy-w-toku-odcinki,63/odcinek-2255,moje-dziecko-wpadlo-w-komputerowy-nalog,S00E2255,24881.html
szef wydania: MT
redaktorzy: BK, JL, AM
29 listopada 2013
18 listopada 2013
Kryształowy koncert w Studiu
www.suplement.us.edu.pl, listopad 2013
– Jesteśmy tu jak jedna rodzina –
mówił gitarzysta Crystal Fighters 12 listopada podczas występu w
krakowskim klubie Studio.
Crystal Fighters w Krakowie
fot. Marcela Miś
Założona w Londynie w 2007 r. rockowa
grupa wydała jak dotąd dwa albumy: „Star of Love” (2010) i
„Cave Rave” (2013).
Przed Brytyjczykami wystąpił
wykonujący muzykę elektroniczną polski duet Rubber Dots. Crystal
Fighters przyjechali do Krakowa po koncercie w Warszawie poprzedniego
dnia. Podczas półtoragodzinnego koncertu w Studiu zespół wykonał
m.in. „LA Calling”, „Seperator”, „Plage”, „At Home”,
„Are We One”, przebój „I Love London” i „You & I”.
– Nagłośnienie na tym koncercie
było beznadziejne. Coś się zmieniło dopiero w drugiej połowie. W
ogóle nie było słychać słów, a instrumenty brzmiały za głośno
w stosunku do wokalu – komentowała jedna z uczestniczek. – Nie
mogę uwierzyć, że jestem na ich koncercie – mówiła inna,
śpiewając piosenki wraz z salą.
Śpiewało kilkaset osób. „Cześć!
Mam na imię Mimi. Kocham Londyn!”.
BK
2 listopada 2013
2 października 2013
27 września 2013
Kultura śląska to dla mnie...
"Inspiracje", 23.09.2013
Życie, energia, pień drzewa,
poczucie przynależności – mówią ludzie z regionu.
Zbigniew Cierniak, dyrektor Zespołu
Pieśni i Tańca „Śląsk”:
Całe życie. Urodziłem się w Zbrosławicach, wychowywałem w Zabrzu – dorastałem w śląskiej kulturze, by w końcu związać z nią na stałe swoją karierę zawodową. Śląsk jest mi bliski od urodzenia ze wszystkimi wartościami, jakie niesie ze sobą: etosem pracy, wiarą w Boga, różnorodnością i bogactwem tradycji, niepowtarzalną obrzędowością oraz oczywiście pięknem i wielobarwnością kultury. Przez 20 lat występowałem na scenie z Zespołem Pieśni i Tańca „Śląsk” jako artysta, od dwóch lat jestem dyrektorem tej instytucji – troska o kulturalne bogactwo regionu to moja codzienność. Misją zespołu jest pielęgnowanie śląskiej kultury: tańca, śpiewu, muzyki – a przede wszystkim ocalenie od zapomnienia tych bezcennych wartości i przekazanie następnym pokoleniom. Kierując zespołem „Śląsk” mam możliwość podejmowania konkretnych działań, aby tę kulturę popularyzować wśród młodego pokolenia, np. poprzez funkcjonujące w zespole Śląskie Centrum Edukacji Regionalnej. Obserwuję z radością, jak dzieci i młodzież chętnie uczestniczą w koncertach edukacyjnych, warsztatach tanecznych i wokalnych, poznają historię zespołu czy biorą udział w konkursach i przeglądach pieśni regionalnej. To daje ogromne poczucie satysfakcji z wychowania kolejnego pokolenia, które też kiedyś będzie mogło z dumą powiedzieć, że kultura śląska to dla nich całe życie.
Raspazjan, malarz:
Pachnąca lasem, przyczajona w pozostałościach po hucie albo kopalni energia o nieokreślonym kształcie, będąca w procesie transformacji, rosnąca w siłę, posługująca się śląską gwarą i mieniąca się tysiącami barw.
Mirosław Neinert, dyrektor Teatru
Korez:
Pień drzewa. Pień twardy, zdrowy, ciągle żywy. Mocno zakorzeniony w tradycji i historii a gałęziami sięgający w przyszłość. Gałęziami, na których ciągle rosną zielone, świeże liście. To drzewo – żywe, szumiące i trwałe, produkuje tlen, którym oddycham na co dzień. Burze nie zwalą tego drzewa, żadna siekiera go nie zetnie. Przez wieki będziemy odpoczywać i tworzyć w jego cieniu.
Sonia Wilk, kierownik Działu
Plastyki Nieprofesjonalnej Muzeum Śląskiego:
Przede wszystkim to moje poczucie przynależności – to zrozumiały dla mnie kod, dzięki któremu czuję się u siebie. I wcale nie mam tu na myśli stereotypów – krupniok, wice, szlagry. Śląsk to przecież także kultura wysoka – muzyka, literatura, sztuka. Ma to dla mnie bardzo głęboki wymiar, tym bardziej, że chociaż większość mieszkańców regionu to rdzenni Ślązacy od kilku pokoleń, w tym także moja rodzina, u mnie w domu nigdy nie posługiwaliśmy się gwarą, a zatem o moim poczuciu tożsamości decyduje nie tyle język, co duma z tego, że jestem stąd i mam się czym chwalić.
9 września 2013
Energia CocoRosie na urodziny Katowic
www.suplement.us.edu.pl, wrzesień 2013
Amerykański alternatywny duet
wystąpił 8 września w Galerii Szyb Wilson inaugurując obchody
148. rocznicy powstania miasta.
CocoRosie w Katowicach
fot. Marcela Miś
CocoRosie. Dwie siostry. Sierra i
Bianca Casady. Nazywane przez mamę Coco i Rosie. Urodzone w Stanach
Zjednoczonych, odpowiednio w 1980 i 1982 r. Rozstały się w roku 1994
i ponownie, po 9 latach rozłąki, spotkały się w Paryżu. Tam
zamknęły się w łazience i nagrały swój pierwszy album. Płyta
„La Maison de Mon Rêve” („Dom moich marzeń”) ukazała się
w 2004 r. Od tamtej poty siostry nagrały pięć albumów. Ostatni,
„Tales of a Grass Widow” („Opowieści o słomianej wdowie”),
ukazał się w 2013 r.
Sierra i Bianca pojawiły się z
zespołem na scenie m.in. wśród fortepianu, harfy, instrumentów
elektronicznych, rozwieszonych na sznurze ubrań, toaletki, przy
której zmieniały makijaż i ekranu, na którym wyświetlane były
wizualizacje.
W Katowicach publiczność usłyszała
m.in. „God Has a Voice, She Speaks Through Me”, „Gravediggress”,
„K-Hole”, „Poison”, „Tears for Animals”, „Teen Angel”,
„Turn Me On” i kapitalnie wykonany „Villain”. Przeważnie w
aranżacjach różniących się od albumowych.
– Musiałam poprosić, żeby ktoś
mnie uszczypnął. Bardzo mi się podobało – mówiła jedna z
uczestniczek.
Pod koniec wyjątkowego koncertu na
sznurze nie było już rozwieszonych ubrań. Wykonawcy mieli je na
sobie.
W programie obchodów urodzin miasta
m.in. koncerty: 13 września Meli Koteluk, Comy i Myslovitz (Dolina
Trzech Stawów, godz. 18.30), Medulli, Fair Weather Friends i Kalibra
44 (pl. Sejmu Śląskiego, godz. 18), 14 września Holly Blue, Ani
Dąbrowskiej, Czarno-Czarnych i Big Cyc (Dolina Trzech Stawów, godz.
17). Wstęp wolny. Pełny program pod adresem
http://miasto-ogrodow.eu.
30 sierpnia 2013
15 sierpnia 2013
OFF był ON
myslowice.twojemiasto.info, 15 sierpnia 2013, www.suplement.us.edu.pl, sierpień 2013
4 sierpnia zakończyła się w Katowicach ósma edycja Off Festivalu. W ciągu czterech dni w centrum miasta i Dolinie Trzech Stawów wystąpiło ponad osiemdziesięciu wykonawców.
4 sierpnia zakończyła się w Katowicach ósma edycja Off Festivalu. W ciągu czterech dni w centrum miasta i Dolinie Trzech Stawów wystąpiło ponad osiemdziesięciu wykonawców.
fot. Marta Kowalska
Off zadebiutował w 2006 r. w
Mysłowicach. – Jest to jedna z najważniejszych imprez muzycznych
tego rodzaju w Europie. Przebyliśmy długą i wyboistą drogę, żeby
znaleźć się w tym miejscu – mówił dyrektor festiwalu Artur
Rojek w wywiadzie dla serwisu Twoje Miasto.
W Dolinie Trzech Stawów koncerty
odbywały się na czterech scenach: głównej mBanku, leśnej, Trójki
i eksperymentalnej.
Zbigniew Wodecki z grupą Mitch &
Mitch zauroczył publiczność wykonaniem swojej debiutanckiej płyty
z 1976 r. Amerykanie z kultowego The Smashing Pumpkins zaprezentowali
nowsze piosenki, jak również te z lat 90. The Walkmen (USA) nie
zapomnieli o swoim przeboju „The Rat”. Miłośnicy łagodniejszych
brzmień mogli w tym czasie posłuchać nastrojowej Julii Holter
(USA). Po ośmiu latach na scenę festiwalu powrócił
elektroniczno-jazzowy duet Skalpel, którego płyty ukazały się
nakładem kultowej londyńskiej wytwórni Ninja Tune. Gitarowy show
bez świateł, ale wzbogacony wizualizacjami, dał kanadyjski
Godspeed You! Black Emperor. Dobrą zabawę zafundowała reaktywowana
elektroniczno-dyskotekowa grupa Super Girl & Romantic Boys, która
po 15 latach wydała w tym roku swoją debiutancką płytę. Chwilę
później na scenie pojawili się rockowi Amerykanie z Deerhunter.
Ostre dźwięki zaprezentowali na finał Irlandczycy z kultowego My
Bloody Valentine, na którego wydaną w tym roku nową płytę fani
musieli czekać aż 22 lata. Jeden z ostatnich występów dał Mykki
Blanco (USA), który prezentując elektroniczne dźwięki tańczył
przed publicznością w bieliźnie.
Festiwal to nie tylko muzyka. Melomani
mogli też spotkać się z literatami i wziąć udział w pokazach
filmowych.
Zdania o imprezie są podzielone. –
Jest OK, ale bez rewelacji. Podobał mi się Wodecki. Smashing
Pumpkins wystąpili bez entuzjazmu, a koncert My Bloody Valentine był
źle nagłośniony. Wizualnie mi się podobał, ale nie było słychać
wokali – mówił jeden z uczestników. – Podobał mi się
Godspeed You! – dodała jedna z uczestniczek. – Przy tej muzyce
można było odpłynąć i pomarzyć. Najbardziej podobał mi się
ostatni dzień. Koncerty Super Girl & Romantic Boys i Mykki
Blanco dały mi dużo pozytywnej energii.
Na Off Festivalu bawiło się
kilkanaście tysięcy osób. Jak mówił napis przy głównej scenie:
„OFF is ON”.
BK
Subskrybuj:
Posty (Atom)









