3 sierpnia 2012

Sztuka na Uthemannie

www.suplement.us.edu.pl, lipiec 2012

Kilkaset osób bawiło się 21 lipca podczas Golden Vision Music & Art Festivalu w katowickiej hucie Uthemann.


Koncert Slutocasters przypominał występy legendarnego brytyjskiego Joy Division w latach 70. Być może w tym roku ukaże się pierwsze wydawnictwo śląskiej grupy

fot. KM

Festiwal odbył się w budynku dyrekcji huty, zaprojektowanym w 1910 roku. Budynek był częścią działającej od 1834 roku Huty Metali Nieżelaznych Szopienice. Podczas pożaru w listopadzie 2011 roku spłonął dach budynku i jego charakterystyczna wieża zegarowa.

– Festiwal dowiódł, jak ogromny drzemie potencjał w łączeniu różnych form sztuki: muzyki, sztuk wizualnych oraz sztuk performatywnych – mówi organizator Michał Pamuła z katowickiej galerii BIBU. – Była to wielka artystyczna podróż przez różne, uzupełniające się obszary sztuki.

Pierwsza festiwalowa scena znajdowała się przed budynkiem. Obok niej stoiska z piwem (m.in. pszeniczne, jagodowe) i jedzeniem (kanapki z krupniokiem). Druga scena, główna, znajdowała się na parterze. Wystąpili na niej m.in. Slutocasters i Bas Tajpan. Wytrwali mogli bawić się tam do rana, przy muzyce elektronicznej Dub Lovin' Criminals i Chino. W piwnicy, podobnie jak w reszcie budynku, powstało graffiti. Na piętrze znajdowały się stoiska ubraniami, designem i rękodziełem, instalacje oraz sceny: klubowa i koncertowa.

Chociaż zabrakło zapowiadanego wcześniej transportu do centrum Katowic, organizatorzy są zadowoleni. Było awangardowo. – Jest tu dużo dziwnych ludzi, ale podoba mi się – mówiła jedna z uczestniczek. – Na Śląsku to chyba najciekawsza impreza artystyczna od lat – mówiła inna.

– Projekt Golden Vision to długofalowe działanie – mówi Pamuła – mające na celu stworzenie młodym osobom warunków do rozwoju twórczego, integracji środowisk artystycznych i naukowych oraz ochrony dziedzictwa kulturowego. W ramach projektu realizowany będzie cykl wystaw artystycznych, koncertów muzycznych oraz spektakli teatralnych.

Kolejną imprezą organizowaną przez BIBU w hucie Uthemann będzie zapowiadana na 15 września Golden Vision – Siła Transkolektywu.

BK

1 sierpnia 2012

Kuba Sojka. Elektroniczne intrygi

"Gazeta Mysłowicka", nr 13/2012 

Jak mówi ludzie znają go ze stylu detroit techno. Kuba Sojka z Mysłowic (24 l.) występuje w kraju i za granicą. Jego nagrania ukazały się nakładem dwóch amerykańskich wytwórni. 28 lipca wystąpił na festiwalu Audioriver w Płocku.


Kuba Sojka

fot. Magdalena Jendyk

Mysłowice to bardziej rockowe miasto. Jak się zainteresowałeś się muzyką elektroniczną?

Interesowałem się nią najpierw w ramach hobby, później na poważnie. Kupiłem pierwszy syntezator i zacząłem pokazywać to publiczności, najpierw w internecie, później na scenie.

W 2007 roku zacząłem komponować muzykę eksperymentalną, trudniejszą do słuchania, ambient. W 2009 roku zdecydowałem, że zacznę produkować muzykę bardziej taneczną. Miałem z nią do czynienia wcześniej, ale nie miałem odpowiedniego sprzętu.

Skończyłeś szkołę muzyczną.

Pierwszego stopnia. Chodziłem do szkoły w Jaworznie, do klasy trąbki i fortepianu. Rano chodziłem do podstawówki w Mysłowicach, a popołudniami jeździłem do Jaworzna. Trafiłem na studia, na edukację artystyczną w zakresie sztuki muzycznej na wydziale Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Musiałem przerwać studia, bo dużo czasu zajmuje mi jeżdżenie po Polsce, za granicę i produkcja, ale od października chcę zacząć studia realizacji dźwięku w Warszawie.

Nawiązałeś współpracę z dwoma wytwórniami z Ameryki. Jak do tego doszło?


Już 2008 roku miałem kontakt z właścicielem wytwórni Matrix Records w Detroit, dość legendarnej w stylistyce, którą się zajmuję, czyli detroit techno, elektro techno, deep house. Wysłałem demo, ale miałem niedopracowany warsztat. Od nikogo się nie uczyłem. Podszkoliłem swoje zdolności, zacząłem czytać książki. Nagrałem nowy materiał, wysłałem, on zatwierdził.

To moment przełomowy.

Przed singlem wydanym w 2009 roku w Detroit nie miałem okazji grać. Kiedy ludzie związani z muzyką elektroniczną w Polsce dowiedzieli się, że jest ktoś taki jak Sojka i wydaje dla Matrix Records, byli zszokowani, bo wcześniej nic o mnie nie wiedzieli.

Współpraca z wytwórniami w Detroit i Chicago to na razie współpraca na odległość i nie wiązała się jeszcze z występami w Ameryce, ale myślę, że to kwestia czasu.

Singiel „Message from Earth” („Wiadomość z Ziemi”) to twój debiut wydawniczy.

Na winylu. Wcześniej współpracowałem z netlabelami, czyli wytwórniami internetowymi, które zazwyczaj wydają za darmo, w formacie MP3.

Gdzie można znaleźć twoje wydawnictwa?

Na winylach mam około pięciu-sześciu wydań, w tym wydany w ubiegłym roku dwupłytowy album „Mysterious Intrigue” („Tajemnicza intryga”). Są dostępne w zagranicznych sklepach albo w sklepie SideOne w Warszawie.

Muzyka elektroniczna to twoje jedyne zajęcie?

Tak, w ostatnim czasie zacząłem współpracować jeszcze z „Kato Magazynem”. Piszę tam o muzyce. W tym roku organizowałem też swoje warsztaty muzyczne w Rondzie Sztuki w Katowicach. Trwały trzy dni. W jednym miejscu spotkało się kilku producentów, mogli wymieniać się doświadczeniem. Każdego brałem do wytłumionego pomieszczenia, w którym każdy miał swoją produkcję i pokazywałem, na co powinien zwrócić uwagę.

Uczyłeś się gry na fortepianie i na trąbce. Wykorzystujesz te instrumenty w swoich nagraniach?

Często. Umiejętność gry na fortepianie bardzo mi się przydaje. Na warsztatach zachęcałem ludzi, aby zaczęli uczyć się podstaw muzyki. To bardzo ważne.

Występowałeś w Mysłowicach?

Dopiero w tym roku wystąpiłem po raz pierwszy – podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i na imprezie Analogowe historie.

Masz plany koncertowo-wydawnicze na najbliższy czas?

Przygotowuję materiał do dwóch wytwórni w Paryżu. Do dwóch miesięcy pojawi się winylowe wydanie w wytwórni Skylax. Później, w drugiej wytwórni, w formacie MP3 muzyka bardziej spokojna, eksperymentalna, pod pseudonimem Psi-Acoustic, czyli tym, pod którym tworzyłem na początku. Będę miał też dużo koncertów. 18 sierpnia gram w Katowicach w klubie INQbator.

BK